Przychodzi Szlachtowicz do Roli.. , czyli pogaduchy inteligenta z półgłówkiem

Wyparcie się Piotra Szlachtowicza przynależności do Polski Niepodległej było z korzyścią dla obu stron. Oni mogą próbować się odciąć od rosnącej liczby publikacji na jego temat, gdzie stawiany jest w jednym szeregu z ludźmi, których deportowano lub wsadzono do więzienia, na co nie pozwolimy. On może nadal nieudolnie budować swój wizerunek “niezależnego dziennikarza”. Ani z niego “niezależny”, ani “dziennikarz”, ale trzeba przyznać, że stara się mocno.

Problem w tym, że postanowił zostać Marcinem Rolą Wielkiej Brytanii. Problem, z wielu powodów – przede wszystkim żyje w innych realiach i to co robi balansuje na granicy prawa, a naszym zdaniem ostatnimi czasy i tę linię przekroczył. Marcin Rola ewidentnie robi karierę, jego program się rozwija, bo jest na podatnym gruncie. Szlachtowicz nie może już nawet wynająć sali i zorganizować jednej imprezy, bo jego nazwisko jest już spalone. Szlachtowicz nie ma inteligencji, zdolności ani charyzmy Roli, na jego tle prezentuje się jak chrząkajacy, mamroczący półgłówek, który przekręca fakty i chce uchodzić za eksperta z UK. Marcin Rola ewidentnie wie o tym, świadomie wykorzystuje tę różnicę i to on jest gwiazdą ich rozmów, nie jego gość. Wie, że pochwalony Szlachtowicz zaczerwieni się jak 5-letnia dziewczynka. Wiedza Szlachtowicza na temat UK jest żadna, przekręca i manipuluje najprostsze fakty. “Korespondent z UK” twierdzi, że rosyjskiego agenta otruto w Londynie? Ma problem z opisaniem wydarzeń, pomija najistotniejsze aspekty, nie rozumie wydarzeń, które obserwuje, bądź najzwyczajniej w świecie kłamie.

Wracając do Roli – ich współpraca jest ciekawa. Szlachtowicz nigdy nie zbudował swojej publiczności w UK, bo nie ma ku temu warunków ani talentu, a Targi Książki 2017 przyciągnęły setki, tylko dlatego że zjawił się Rola ze swoimi gośćmi, a powodzenie Biegu Wilczego to niedoszłe zaproszenie Międlara. W tym roku wytknął nowemu organizatorowi Biegu, swojemu dawnemu koledze Adrianowi Wachowiakowi, z którym rozkręcał The Nowy Polski Show.

Dlaczego Rola zaprasza kolegę, o którym wie, że ma IQ nie większe niż numer jego własnego buta? Po pierwsze, na jego tle błyszczy swoją inteligencją, estetyką oraz charyzmą i mimo błędnej oceny faktów – doskonale się w nich orientuje. Szlachtowicz jest dokładnym przeciwieństwem i jest to na korzyść Pana Roli, do tego jest źródłem kontroweryjnych tematów, które najczęściej sam wymyśla i koloryzuje, tylko po to by utrzymać się na powierzchni. Mniej lotny kolega bierze na siebie odpowiedzialność za oczernianie polityków i kraju, z którego gościnności korzysta, a także za kłamstwa, które już zapewniły mu pozycję w publikacjach dotyczących skrajnej prawicy w UK. Te publikacje będą się za nim ciągnęły do rychłego końca jego kariery dyskryminowanego emigranta. Postawił bardzo wiele na marzenie bycia Marcinem Rolą Wielkiej Brytanii, tylko zapomniał, że tu prawo i zasady życia społecznego są inne. Interesują się nim organizacje antyfaszystowskie, pewnie i Home Office też i tego będzie efekt. Gdy Youtube usunął wrealu24, Szlachtowicz szybciutko schował swoją stronę na Fb i stękał, że też go bijo. Nie chce być gorszy, tylko tu jego koniec będzie bardziej drastyczny, niż usunięcie strony na Facebooku. W najlepszym wypadku wróci do Polski, gdzie Marcin Rola nie zaproponuje mu pracy, bo zbyt dobrze mu idzie, by przyjął imbecyla do swojej redakcji. W najgorszym wypadku będzie się modlił, by odseparowali go od więźniów, którzy dziś polują na Paula Goldinga.